Św. Józef Sebastian Pelczar wierny sługa Kościoła i papieży - Oficjalna strona sióstr sercanek

Przejdź do treści

Menu główne:

Św. Józef Sebastian Pelczar wierny sługa Kościoła i papieży

s. Sebastiana Choroś, SłNSJ

"Łączę się z wami w modlitwie dziękczynnej, ciesząc się, że za łaską Bożą danym mi było dokonać aktu beatyfikacji, a za 12 lat kanonizacji waszego Założyciela. (…) i proszę św. Biskupa Józefa Sebastiana Pelczara o wstawiennictwo u tronu Bożego” (fragm. Listu Ojca Świętego Jana Pawła II do Sióstr Sercanek, Watykan 20.06.2003 r.).

Tak pisał św. Jan Paweł II, który osobiście cenił polskiego biskupa, profesora, kaznodzieję, społecznika i założyciela Zgromadzenia Służebnic Najśw. Serca Jezusowego – św. Józefa Sebastiana Pelczara. Warto wspomnieć, że w swojej prywatnej kaplicy na Watykanie Jan Paweł II umieścił niegdyś jego relikwie. Wcześniej zaś, jako metropolita krakowski tłumaczył alumnom seminarium, że pelczarowskie dzieło "Życie duchowne …" to lawiny prawdy.

Święci chodzą po śladach Świętych. Duchowość i życie J. S. Pelczara były bliskie Janowi Pawłowi II. Świętość bp. Pelczara to owoc łaski i współpracy z tą łaską, którą niewątpliwie był także osobisty kontakt z Watykanem i pięcioma papieżami. Z pewnością czołowe miejsce w jego sercu zajmował Pius IX, który wywarł ogromny wpływ na sposób rozumienia przez niego Kościoła Katolickiego oraz sprawowania swoich zadań kapłańskich i pasterskich. Zacznijmy więc od początku.

Uważaj mój sekretarzyku
Rok po święceniach kapłańskich, w grudniu 1865 r. ks. J. S. Pelczar przybył do Rzymu, aby rozpocząć studia teologiczne. Zamieszkał w tworzącym się właśnie Kolegium Polskim, prowadzonym przez Zmartwychwstańców. Okres ten był dla niego czasem intensywnej pracy nad sobą i ogromnym wysiłkiem intelektualnym, gdyż w ciągu dwóch i pół roku uzyskał 2 doktoraty. Pelczar jako miłośnik historii zachwycał się starożytnym Rzymem, słynnymi sanktuariami Wiecznego Miasta i nie tylko. Ale to, co przykuwało jego uwagę i przed czym chylił czoło, to był Watykan – serce Kościoła, a w nim osoba Ojca Świętego Piusa IX. Ogromne wrażenie wywierała na nim ta postać; w chwilach wolnych chodził z kolegami, by uczestniczyć w nabożeństwach, procesjach, czy innych uroczystościach z udziałem Ojca św. Wtem - pisał ks. Pelczar - Ojciec św. okazuje się w loży (…) podnosi się na tronie, wyciąga ręce i z niewysłowioną powagą, pełen wzruszenia daje błogosławieństwo Urbi et Orbi . Taki dokładny opis uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego z 1.04.1866 r. znajdujemy w jego Krótkiej Kronice mojego życia. Innym razem, podczas procesji Bożego Ciała 31 maja tego samego roku, wśród ogromnego tłumu usiłował dojrzeć postać Ojca Świętego. Swoje wrażenia uwiecznił kronikarskim zapisem: Uroczysty i przejmujący jest widok Ojca św. klęczącego przed Najświętszym Sakramentem. Opisy te świadczą jak dokładnie ks. Pelczar obserwował Następcę św. Piotra, ten, który później sam w wieku 57 lat sam rozpocznie pasterzowanie w diecezji przemyskiej. W swoich zapiskach ks. Pelczar dość obszernie potraktował osobiste spotkania z Piusem IX. Pierwsze, nieco humorystyczne miało miejsce 16 maja 1866 r. w Kolegium Polskim w Rzymie, którego otwarcie nastąpiło 2 miesiące wcześniej - w wigilię Zwiastowania Pańskiego. Wtedy to, po wspólnej modlitwie, podczas spotkania księża studenci poprosili Ojca św. o złożenie podpisu na jego portretach. Do trzymania kałamarza Ojcu św. wyznaczono ks. Pelczara, który w chwili, gdy Ojciec św. podawał już pióro – odwrócił właśnie głowę – na co papież niby tonem gniewliwym zawołał: Uważaj mój sekretarzyku. Wywołało to u wszystkich zebranych serdeczny śmiech. Dwa tygodnie później rektor Kolegium O. Piotr Semenenko i 2 alumnów, a wśród nich ks. Pelczar udali się do Watykanu, by podziękować Ojcu św. za odwiedziny. Podczas tego spotkania Pius IX ubolewając nad opłakanym stanem Kościoła w uciemiężonej Polsce, zwracając się do alumnów powiedział: Wy więc macie wskrzesić ducha kościelnego i być jako świece świecące w ciemnym miejscu. Na to ks. Pelczar odważył się odpowiedzieć Ojcu św.: Mamy tę nadzieję w Bogu, czym ogromnie uradował papieża, gdyż wypowiedział te słowa po włosku. Spotkanie to musiało mocno wyryć się w sercu Pelczara, skoro umieścił je później w swoim dzienniku. Pamięci jego nie umknął również prozaiczny fakt ze studenckiej, nie łatwej codzienności, jak np. przysłanie do Kolegium przez Piusa IX na gwiazdkowy prezent - sera z mleka migdałowego, czym młodzi studenci szczerze się uradowali.

Te wszystkie wydarzenia i spotkania z Ojcem św. nie były tylko chwilowym emocjonalnym uniesieniem, ale miały swoje przełożenie na życie, a ostatecznie wskazywały na istotę posłannictwa Kościoła. Kształtowały w młodym kapłanie troskę i gorliwość o zbawienie własne i innych. Stąd też podczas rekolekcji odprawianych w 1867 r. w Rzymie ks. Pelczar powziął wiele ważnych postanowień, a wśród nich i takie: Pracować gorliwie w konfesjonale i tu jako też na kazalnicy rozszerzać usilnie cześć i miłość do Najświętszego Sakramentu i do Najśw. Panny, przywiązanie do Kościoła i do Ojca św. i w tym celu wpływać na kapłanów, o ile się da (Krótka kronika mojego życia, w: Nasza Przeszłość, Kraków 1968, s. 75).

Ważnym wydarzeniem w tym czasie w Kościele była kanonizacja męczennika abp. połockiego Józefa Kuncewicza, bazylianina i 1800. rocznica męczeństwa św. Apostołów. Odbyły się one w Rzymie 29.06.1867 r. Wydarzenia te miały również akcent polski, bowiem przy tej okazji Pius IX otrzymał od Polaków Bullę De Immaculata Conceptione po polsku, litografowaną w kosztownej oprawie oraz chorągiew z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej i św. Jozafata, którą papież ofiarował potem Kolegium Greckiemu jako rękojmię zgody Wschodu z Zachodem. Natomiast Ojciec św. ofiarował do Kolegium Polskiego wielką świecę, którą otrzymał podczas kanonizacji bł. Jozafata od postulatora procesu O. Michała Dąbrowskiego – ostatniego prowincjała bazylianów w Polsce (por. Krótka kronika…, s. 66-69). Życzeniem papieża było, aby świecę tę przekazać kiedyś do wolnej Warszawy. Nikt się wtedy nie spodziewał, że tym, który spełni tę prośbę będzie jeden ze studentów Kolegium i żyjących jeszcze świadków wydarzenia z 1867 r. – J. S. Pelczar. Przekazanie świecy abp. warszawskiemu Aleksandrowi Kakowskiemu nastąpiło 11 stycznia 1920 r. w katedrze warszawskiej wobec Episkopatu Polski. Jego senior bp Józef Sebastian Pelczar z polecenia papieża Benedykta XV dokonał uroczystego przekazania świecy i wygłosił kazanie (por. Kronika Diecezji Przem. 20:1920, s. 17).

Pobyt ks. Pelczara w Rzymie dobiegł końca wraz z zakończeniem studiów wiosną 1868 r. Przed wyjazdem dostąpił jeszcze zaszczytu prywatnej audiencji u Ojca św. Była to audiencja pożegnalna, którą tak wspomina: Ojciec św. przyjął mnie bardzo łaskawie (…), wyszukał dla mnie medal srebrny, jaki daje kapłanom, przy umywaniu nóg w Wielki Czwartek. W końcu udzielił mi błogosławieństwa i pożegnał tymi słowami: Bądź zdrów mój synu. Patrz, abyś służył wiernie Bogu, uświęcił siebie i uświęcił innych (J. S. Pelczar, Pius IX i Polska, Miejsce Piastowe 1914, s. 319). Patrząc z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że ks. Pelczar spełnił to zadanie … Po powrocie do Polski Pelczar jako profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego pamiętał nadal o świątobliwym Namiestniku Chrystusowym Piusie IX organizując pielgrzymki do Rzymu i odwołując się do niego w kazaniach. Jemu też poświęcił 3 osobne dzieła (Pius IX i jego wiek, Pius IX i jego pontyfikat, Pius IX i Polska). Pamiętał, że to właśnie Pius IX udzielił pełnego poparcia walczącej o wolność i niepodległość Polsce w czasach, gdy po powstaniu styczniowym ogarniała naszą ojczyznę noc niewoli. Wszystkie wielkie mocarstwa uznawały wtedy, że tzw. problem polski nie istnieje albo też jest wyłącznie wewnętrzną sprawą Rosji i jak wiadomo, nie zmieniły stanowiska aż do wybuchu pierwszej wojny światowej. Jednak Pius IX pamiętał o istnieniu naszego Narodu; do przybyłych w 1877 r. na złoty jubileusz jego kapłaństwa 400 polskich pielgrzymów powiedział: Błogosławię Królestwu Polskiemu. Bp Pelczar jako doświadczony pasterz diecezji przemyskiej i obrońca sprawy narodowej zdawał sobie sprawę z tego, ile Polska zawdzięcza papieżowi Piusowi IX, niezmordowanemu stróżowi Kościoła i doktryny katolickiej, dlatego napisał:
W każdym narodzie katolickim, tętno życia religijnego bije tym silniej, im mocniejszą jest spójnia, wiążąca go ze Stolicą Apostolską (J. S. Pelczar, Pius IX i Polska, s. IV). Za pontyfikatu Piusa X w 1907 r. rozpoczęto proces beatyfikacyjny Piusa IX. Do złożenia zeznań, postulator procesu mons. Cani wezwał do Rzymu na świadka m.in. biskupa J. S. Pelczara, którego zeznania 29.12.1914 r. zostały spisane przez komisję Świętej Kongregacji Obrzędów ( por. J. S. Pelczar, Pius IX i Polska, s. 397). Wreszcie, uroczystej beatyfikacji Piusa IX dokonał 3.09.2000 r. w Rzymie polski papież - Jan Paweł II.

Po śmierci Ojca św. Piusa IX, na Stolicę Piotrową został wybrany Leon XIII. Już wiosną 1878 r. na początku jego pontyfikatu, do Rzymu udała się delegacja profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego na czele z ks. prof. J. S. Pelczarem, by złożyć hołd nowemu papieżowi. Również, gdy w 1881 r. w Rzymie uczczono słowiańskich świętych Cyryla i Metodego, przybyły pielgrzymki z krajów słowiańskich. Z Polski także wyruszyła pielgrzymka, by złożyć Ojcu św. podziękowanie. Był tam ks. prof. J. S. Pelczar, który przy tej okazji wręczył Ojcu św. parę tysięcy franków uzyskanych z wydania swego dzieła Pius IX i jego wiek oraz ofiarował egzemplarz tej książki w pięknej skórzanej oprawie (por. J.S. Pelczar, Autobiografia, w: Prawo Kanoniczne 9:1966, s. 291). W 1894 r., gdy w Wiecznym Mieście obchodzono 100. rocznicę urodzin śp. Piusa IX., wówczas ks. Pelczar wraz z bp. Jakubem Glazerem – sufraganem przemyskim udali się do Rzymu. Podczas prywatnej audiencji u Ojca św. ks. Józef Sebastian rozmawiał o Uniwersytecie Jagiellońskim, któremu Ojciec św. udzielił błogosławieństwa, jak również tworzącemu się Zgromadzeniu Sióstr Sercanek.

W 1895 r. bp Jan Puzyna z Krakowa, wyjednał w Rzymie ks. Pelczarowi godność prałata domowego Jego Świątobliwości, co ten bardzo sobie cenił. Jego umiłowanie Kościoła i cześć dla Następców św. Piotra były zauważane również przez innych, toteż gdy przypadały rocznice, czy inne uroczystości związane z osobą papieża często proszono o kazanie tego właśnie kapłana (np. 1.01.1898 r.), a później biskupa. Ks. Pelczar do 1899 r. jeszcze jako przedstawiciel środowiska uniwersyteckiego w Krakowie wyrażał wdzięczność papieżom za ich nauczanie, np. za enc. Leona XIII Aeterni Patris (1879) dziękując za podniesienie poziomu nauk filozoficznych przez oparcie ich na fundamencie doktryny św. Tomasza z Akwinu, czemu dał wyraz w osobnym piśmie. Nauczanie Kościoła i wszelkie rozporządzenia papieży Józef Sebastian jako biskup przemyski szybko wprowadzał w życie Kościoła lokalnego. Dawał przez to przykład posłuszeństwa i jedności ze Stolicą Apostolską, co było szczególnie ważne po burzliwym XIX wieku, w którym podważano autorytet Kościoła i papieży. Bardzo potrzebnym okazał się wówczas dogmat o nieomylności papieża nauczającego w sprawach wiary i obyczajów, ogłoszony jeszcze podczas obrad Soboru Watykańskiego I (1870).

Kontakty z Watykanem i papieżami wywarły ogromny wpływ na bp Pelczara, dla którego Kościół w każdej swej części był Oblubienicą Chrystusa. Zaświadczył on o tym szczególnie w 1911 r., kiedy to po śmierci księcia kard. Jana Puzyny, jako ordynariusz przemyski otrzymał propozycję objęcia stolicy krakowskiej, z którą wcześniej był tak mocno związany. Na tę po ludzku kuszącą propozycję odpowiedział z dojrzałością pasterza: Mam już Oblubienicę, której nie mogę i nie chcę opuścić, chyba, gdyby mi Ojciec św. wyraźnie rozkazał (S. M. Karolina Kasperkiewicz, Sługa Boży J. S. Pelczar, bp przemyski, Rzym 1972, s. 201). Bp Pelczar widział w każdym papieżu oparcie i obronę w dziele budowania katolickiej Polski w jakże niesprzyjającej rzeczywistości zaborów. Dlatego świadomy wielu zagrożeń, w 1912 r. podczas audiencji u papieża Piusa X zreferował Ojcu św. sytuację Kościoła pod zaborem rosyjskim.

…niczego tak nie pragnąłem, jedno by wierność, posłuszeństwo
i nabożeństwo względem Stolicy świętej szerzyć
Pontyfikat kolejnego papieża - Benedykta XV przypadł również na trudne lata dla Polski - na okres I wojny światowej. Wtedy to bp Pelczar podczas oblężenia Przemyśla w 1914 r., musiał opuścić diecezję i kierować jej sprawami przebywając poza jej terytorium. W grudniu udał się do Rzymu i zabiegając o sprawy zniszczonej i zagrożonej Ojczyzny prosił Ojca św. m.in. o publiczne zabranie głosu w sprawie Polski. Ojciec św. Benedykt XV odpowiadając na prośbę bp. Pelczara, jak również innych delegacji polskich nakazał urządzić w całym Kościele tzw. dzień polski, zaś składki zebrane w tym dniu w sumie 4 milionów franków przeznaczył dla najbiedniejszej ludności polskiej. Wykazał on dużo zainteresowania losami naszego kraju, bowiem jeszcze przed odzyskaniem niepodległości, wysłał do Warszawy ks. prał. Achillesa Ratti w charakterze wizytatora, którego rok później mianował nuncjuszem apostolskim w Polsce, pierwszym po 120 latach. Benedykt XV powiedział, że Achilles Ratti przyszedł do kraju, który jak Łazarz wstaje z grobu do nowego życia (por. Dodatek do Kroniki Diecezji Przem. 22:1922, n.12). Nuncjusz Ratti zyskał sobie wiele sympatii wśród Polaków. Gdy został mianowany biskupem lepatyńskim, zgodnie z życzeniem Ojca św. został konsekrowany nie w Rzymie, lecz w Polsce przez polskich biskupów. Uroczystość ta odbyła się w Warszawie 28.10.1919 r. Jednym z dwóch współkonsekratorów był bp przemyski J. S. Pelczar. Czy to przypadek? Z pewnością nie. Bp Pelczar jako człowiek o wielkiej otwartości na innych, utrzymywał przyjazne stosunki z nuncjuszem apostolskim, odwiedzał go w Warszawie, zapraszał do Przemyśla i Brzozowa. Po śmierci papieża Benedykta XV w 1922 r., wszyscy oczekiwali na wynik konklawe, który Polaków, a szczególnie bp. Pelczara napełnił ogromną radością. Na Stolicy Piotrowej zasiadł właśnie abp Mediolanu Achilles Ratti - jako Pius XI. Pięknym świadectwem wdzięczności i braterskiej pamięci Ojca Świętego dla sędziwego już bp. Pelczara jest list napisany 14.02.1924 r. z racji jubileuszu przemyskiego pasterza. Ojciec św. Pius XI pisał w nim m.in.:
Czcigodny Bracie, pozdrowienie Ci i błogosławieństwo. Dowiedzieliśmy się, że zbliżają się dwa dni dla Ciebie bardzo uroczyste, radosne, bo obchodzić - da Bóg - będziesz 19 marca dwudziestą piątą rocznicę Twej konsekracji na Biskupa, a 17 lipca sześćdziesiątą rocznicę wyświęcenia, na kapłana. (…) wszystkim wiadomo, jak dzielnie pracowałeś jako kapłan, teologię św. i prawo kanoniczne na krakowskiej wszechnicy wybornie wykładając, to znów w pismach Twoich uczonych praw Kościoła broniąc, to wreszcie zakładając Zgromadzenie SS. Służebnic Najśw. Serca Jezusowego, które wiele działa dla ulżenia nędzy ubogim. (…) My zaś przez pośrednictwo tego listu przychodzimy podzielić z Tobą radość Twoją i Pana Boga o wszystko najlepsze dla Ciebie prosimy, a to tem chętniej, iż Nas najmilej dla siebie zobowiązałeś przez oddanie Nam tej przysługi, że na Naszej konsekracji biskupiej pełniłeś obowiązki Biskupa asystenta. Wreszcie, żeby nie brakło żadnego dowodu Naszej miłości, dajemy Ci władzę, abyś w obydwa dni uroczyste, po odprawieniu mszy św., udzielił wiernym błogosławieństwa w imieniu Naszem, z odpustem zupełnym, którego przez spełnienie zwykłych warunków dostąpić będą mogli (Kronika Zgromadzenia Sióstr Sercanek, Kraków, t.1, s. 210-212). Na ten pełen życzliwości list, bp Pelczar odpisał Ojcu św. czyniąc jakby ostatnie wyznanie swojej miłości i synowskiego przywiązania do Kościoła i Następcy św. Piotra:
(…) Raczy mi wybaczyć Wasza Świątobliwość, że nie mogę jak przystało wyrazić uczuć wdzięczności za tyle otrzymanych dobrodziejstw. Bowiem nie tylko, gdy spełniałeś Ojcze święty z taką chlubą urząd Nuncjusza w Polsce, wyróżniłeś mię swoją życzliwością wybierając na asystenta Twej konsekracji, lecz także mnie obchodzącemu 25-— lecie urzędu biskupiego i 60- lecie kapłaństwa oraz moim diecezjanom w swoim pełnym łaski i szczególniejszej pochwały liście, Apostolskiego udzieliłeś błogosławieństwa. Przez całe swe życie niczego tak nie pragnąłem, jedno by wierność, posłuszeństwo i nabożeństwo względem Stolicy świętej szerzyć w miarę możności usty i pismem. Toż i na przyszłość czynił będę i nie przestanę zasyłać gorących modłów o długie i jak najszczęśliwsze rządy Waszej Świątobliwości. Tymczasem całując Stopy Waszej Świątobliwości z głęboką czcią i synowską miłością, pokornie błagam o Apostolskie Błogosławieństwo i na resztę dni życia mego, bym mógł z pomocą Bożej łaski biegu żywota szczęśliwie dokonać (Kronika Zgromadzenia Sióstr Sercanek, Kraków, t.1, s. 210-212).

I rzeczywiście, bp Pelczar biegu żywota dokonał miesiąc później, bo 28 marca 1924 r. Dziś, gdy cieszymy się wyniesieniem na ołtarze w ciągu jednego roku trzech papieży, a szczególnie Jana Pawła II, warto zastanowić się nad naszym powołaniem do świętości, nad kształtowaniem w sobie dojrzałego człowieczeństwa, w którym wsparci łaską dojrzewamy do ewangelicznej miłości, czyli … do świętości. Na tej drodze pomagają nam zastępcy Chrystusa na ziemi, których mamy kochać i wpierać naszą modlitwą i wierną służbą Kościołowi. Święci pokazują nam, że warto i można tak żyć, bo jak mówił Józef Sebastian Pelczar:
Żaden stan lub wiek nie jest przeszkodą do życia doskonałego. Bóg bowiem nie ma względu na rzeczy zewnętrzne, ale na duszę, a żąda tylko tyle, ile dać możemy.

copyright @ siostry sercanki 2017
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego