Medytacje bł. Klary Szczęsnej - Oficjalna strona sióstr sercanek

Przejdź do treści

Menu główne:

Medytacje bł. Klary Szczęsnej

ZAŁOŻYCIELE > BŁ. KLARA SZCZĘSNA > Materiały duszpasterskie
1. Posłuszeństwo
Ty masz łaskę do posłuszeństwa. Święty Franciszek Salezy chce, abyśmy obok głębokiego uszanowania dla Starszych, mieli posłuszeństwo bardzo kordialne, miłując Boga w Starszych, a Starszych w Bogu. Miłość posłuszeństwa, z jaką spełniamy jakiś uczynek, więcej warta aniżeli sam uczynek. Starajmy się ulżyć ciężaru przełożonym naszym. Odpowiedzialność ich straszliwa. Niech nie nakazują nam z boleścią i obawą, ale pewni, że znajdą świętą i gorącą miłość Bożą. Bo i cóż jest miłość? - posłuszeństwo.

Posłuszeństwo powinno być prędkie i proste. Nie czytamy nigdzie, aby Jezus odkładał Swoje poddanie się lub rozbierał. Idzie On szybko na spełnienie Woli Bożej, idzie jako olbrzym w drogę, a gdy zbliża się do Jerozolimy dokonać krwawej Ofiary, przyspiesza kroku i wyprzedza zdumionych i strwożonych uczniów. Jeżeli wiara twoja widzi Boga w przełożonych, nie będzie cię kosztować poddanie, będziesz posłuszna spiesznie i z radością, nie ujmując z ofiary twojej tego, co właśnie w oczach Bożych nadaje jej największą zasługę. Posłuszeństwo, które trzeba wymóc, które wyczerpie pierwej wszystkie racje, jest to zwiędły kwiat, bez barwy i woni, nieprzyjemny Bogu. Cherubinowie w widzeniu Ezechiela mieli sześć skrzydeł, oznaczających ich chyżość, z jaką wykonywali Wolę Bożą; mieli cztery oblicza, patrząc na cztery części świata, i latali tam, gdzie ich niósł Duch Boży. Zawsze byli w pogotowiu i rozpostarte mieli skrzydła do lotu na skinienie Boże, gotowi nawet niebo opuścić, gdy rozkaże. To obraz posłuszeństwa zakonnego, z góry wprawdzie wzięty, ale z dołu czyż godzi się brać porównania oblubienicy Pańskiej? Duszo zakonna, czy znasz głos Oblubieńca?

Posłuszeństwo powinno być powszechne. Ślub świętego posłuszeństwa poddaje cię zawsze i we wszystkim tym, co ci Boga zastępują; poddaje twoje uczynki, wolę, zdanie - całe życie i nic nie wyjmuje, chyba tylko grzech jawny. Ślub ten w obliczu Kościoła zawarty, żadnego nie przypuszcza wyjątku. Dobra zakonnica wypełnia wszystko, co jej rozkazano, a wypełnia nienaruszenie, nic nie odcinając, ani co do czasu, ani co do sposobu, strzeże się, aby Bogu swemu nie ofiarowała hostii obciętych, chowa każdą jotę. Na pierwszy znak wszystko rzuca lub ima, idzie, gdzie wołają, nie kończąc litery.

Wszakże to dopiero litera posłuszeństwa; posłuszeństwo duszą jest poddaniem woli i rozumu. Doskonałe posłuszeństwo - mówi św. Ignacy - jest ślepe, w tej ślepocie właśnie zasadza się jego mądrość i doskonałość. Niedoskonałe posłuszeństwo ma dwoje oczu, ale na swoje nieszczęście. Poddanie się zewnętrzne, bez wewnętrznego, nie zasługuje na nazwę posłuszeństwa. Kto posłuszny jest czynem, a nie wolą i rozumem, jedną nogą tylko jest w zakonie. Zaparcie się wolnej woli może wprawdzie kosztować naturę, ale jaki szlachetniejszy można z niej uczynić użytek, jak nie zwrócić ją Temu, od którego ją mamy?

Posłuszeństwo powinno się rozciągać na każdego przełożonego, nie tylko na tego, który na miłość i cześć zasługuje, przez mądrość, dobroć, doświadczenie ducha Bożego, świątobliwość wielką; ale i na tego, który by pozbawiony był wszystkich tych zalet; nie tylko na najwyższego, ale i na wszystkich niższych, choćby najmłodszych i najniedoskonalszych, bo nie darom nadprzyrodzonym przełożonych naszych mamy być posłuszni, ale Bogu, którego zastępują.

Posłuszni powinniśmy być w każdym wieku, stanie zdrowia lub słabości, aż do starości i grobowej deski, choćbyśmy najznakomitsze usługi wyświadczyli zakonowi i najwyższe piastowali urzędy. Dobra zakonnica kocha się w tym, żeby do ostatniej chwili życia być jako dziecię w ręku posłuszeństwa. Wspomnij sobie, czyś wiele razy nie brała z powrotem z ołtarza woli twojej raz w profesji ślubów złożonej Bogu? Czyś nie kradła, co do ciebie dawno nie należy? Czyś nie rozbierała, nie rozumowała, nie płakała nieraz nad ofiarą posłuszeństwa? Czyś nie myślała nieraz nad ofiarą posłuszeństwa, że coś wielkiego dla Boga twego czynisz? O, niechże odtąd wstręty twoje idą na całopalenie, a serce twoje zapłonie prawdziwą miłością Bożą.

Do posłuszeństwa świętego należy także wierność Regule, a bez niej świętości ani zbawienia nie masz dla dusz zakonnych. Każda z nich obowiązana jest dążyć nie tylko do doskonałości ogólnej, ale do doskonałości jej właściwej. Każdy zakon ma swoją. Świętość apostolska nie jest ta, co pustelnicza, kontemplacyjna nie ta, co czynna. Szczególny zaś charakter świętości właściwej powołaniu naszemu czerpiemy z Reguły naszej i z Ustaw naszych. Tam znajduje się duch zakonnego Zgromadzenia, do którego należymy, jego cel, jego środki, tam jest kres, do którego mamy zmierzać, i droga, którą iść mamy. Nie możemy zaniedbywać Reguły naszej bez zaniedbania świętości naszej i woli Bożej. Święty Tomasz pisze, że przekraczanie Reguły prowadzi naturalnym sposobem do przekraczania ślubów, między jednym a drugim - jeden tylko stopień. Przyrzekliśmy Bogu i Zgromadzeniu nie tylko dotrzymanie ślubów, ale zachowanie Reguły i Ustaw, które nam starannie wykładano w nowicjacie, bez tej obietnicy nigdy by nas nie przypuszczono do profesji. Jeżeli przekraczamy je często, nałogowo, w cóż się obraca obietnica? - w oskarżenie przed sądem Bożym. Jako robotników ewangelicznych zapyta nas Pan, cośmy zrobili z ugodą naszą i świętym dobrowolnym przymierzem. Zakon, który nas przyjąć raczył, dziś zarzucić nam może: Przyjąłem was za dzieci, pod warunkiem, że się poddacie prawom moim. Ślubowałyście wierność przed ołtarzem, czemuż zdradzacie przysięgę?

Nadaremnie zasłaniają się niektórzy, że Reguła nie obowiązuje pod grzechem. Nie obowiązuje w tym, co się nie tyczy ślubów, i to jeśli przekroczeniu nie towarzyszy, nie poprzedza albo nie następuje jaka grzeszna okoliczność, obciążająca winę, co się prawie nigdy nie zdarza. Ale gdyby Reguła nasza była tylko czystą radą, czyż niemniej nie byłaby znakiem woli Bożej nad nami, pomysłem mądrości Jego, która tymi sposobami a nie innymi wylać chce na nas łaski swoje, skutkiem Miłości, która nas połączyć pragnie ze Sobą. Czyż można bez grzechu wbrew woli Bożej, tak jasno objawionej, postępować, gardzić radą i odpychać łaskę najmiłosierniejszą?

Jako zakonnica obowiązana jesteś doskonale wypełniać wielkie przykazanie miłości wspólnej, żarliwości o zbawienie bliźniego, a zatem i zbudowaniem być. Jakże jednak wypełniasz to, jeżeli zamiast zbudowania, gorszysz? A zaprawdę nie masz większego zgorszenia jak zakonnica Reguły nie zachowująca, nie obserwantka, przestępująca z łatwością tę zakonną Ewangelię. Zaraza złego przykładu zwykle jest przerażająca. Niewierność Regule sprowadza natychmiast niewierność najświętszym powinnościom, udaremnia obfite łaski zakonu, ściąga w mury klasztorów ducha świata, szemranie, nieład, ruinę.

Święty stan zakonny oddala cię od dóbr fałszywych i zbliża cię do Boga przez pobożne ćwiczenia, ale te dwa potężne środki uświęcenia wymagają koniecznie wierności we wszystkich obserwancjach Reguły, wymagają posłuszeństwa przepisom świętym, które cię chronią od tego wszystkiego, czego się wyrzekłaś przez śluby. Jeżeli na przykład nie chcesz zachowywać przepisów czuwania nad zmysłami, widocznie narażasz się na ubliżenie najdelikatniejszej z cnót, i tak w innych rzeczach. Podobnie ćwiczenia nabożne w zakonie, jak medytacje, rachunki, czytania, wymagają skupienia, wolnej i czystej myśli, a czyż można swobodnie rozmawiać z Bogiem po niezakonnej rozmowie, po przestąpieniu Reguły, które rzuciło w duszę zamieszanie i niepokój, rozbudziło może nieugaszoną namiętność albo uciechę i temu podobnie?

O Boże, ileż to rzeczy paraliżuje łaskę Twoją! Wierna obserwancja, przeciwnie, do świętości wiedzie. Świętość najwyższa to Bóg, świętość człowieka jest w miarę jego zjednoczenia z Bogiem; to zgodność z Jego wolą, gdyż ta tylko jest prawdziwa miłość, a zatem i prawdziwa świętość. Znać wolę Bożą i poddawać się jej stale w duchu wiary, to czyniło Świętych, a to nam daje Reguła. Uświęca ona nie część naszego życia, ale całe życie. Nie w każdej chwili możesz słyszeć głos przełożonych, wydający ci rozkazy Boskie, ale Reguła zawsze przemawia i zawsze ci powiada, czego Bóg chce od ciebie. Wielki jeden papież powiedział, że zaraz by kanonizował zakonnika, który doskonale zachował Regułę. Niebo więc twoje jest, bo ścisłość Reguły daje ci je. Jakaż łatwa droga, cóż powiedzieć może oziębłość i podłe niedbalstwo. Wszak warunki te nie zastraszają słabości naszej, nie przechodzą siły, nie są daleko ani wysoko, ale przed oczami, pod ręką. Czyż zachowanie ścisłe Reguły trudne jest? Cóż łatwiejszego, jak wstawać, kłaść się, modlić, milczeć w porze wyznaczonej? Codzienna praktyka Reguły, to praktyka miłości Bożej, a cóż słodszego! Cóż pomnaża obficiej skarb zasługi, świetniejszą zapewnia koronę? Cóż pożądańszego? O, kochaj twoją świętą Regułę, zachowuj ją, a żywot otrzymasz.

2. Miłość bliźniego
Życie publiczne Chrystusa Pana powinno w nas szczególnie wyrabiać miłość bliźniego, żarliwość dusz. Jezus sam jest najpotężniejszą dla nas pobudką do kochania bliźniego, bo On go miłuje. On nakazuje go kochać, On sam jest w bliźnim, abyśmy Go tam kochali. Jeżeli żłóbek, Kalwaria, Ołtarz mówią ci tak wymownie o miłości Jezusa dla ciebie, czyż nie mówią o miłości Jego dla drugich? O jakże byś kochała bliźniego, gdybyś poszukała jego zasługi w Sercu cierpiącego Boga! Jakże innym okiem patrzyłabyś na tę osobę nieprzyjemną i tobie niemiłą, gdybyś widziała nieskończoną dla niej miłość Tego, który jest samą świętością i sprawiedliwością, i to słodkie miłosierdzie Jego dla tej, którą ty masz za niegodną; czy tak mało litości miałabyś dla niej? O gdybyś wiedziała, jak raniąc czymkolwiek taką osobę, ranisz źrenicę oka Zbawiciela! Miłość Boga i bliźniego to jedno, nie mogą być rozłączone, a zaprawdę przedmiot tej miłości jest jeden i ten sam. Czy to kochać Boga dla Niego samego, czy kochać bliźniego dla Boga, jest to zawsze kochać Boga. Po tym poznają się uczniowie Chrystusowi, jeżeli mają wiele miłości.

Mistrz Niebieski przykazał Apostołom tak się miłować wzajemnie, jak On ich umiłował, i Serce Jego pragnie niezmiernie tej naszej wzajemnej miłości. Byłem głodny, nakarmiliście Mnie, byłem chory - pielęgnowaliście Mnie, byłem w więzieniu - nawiedziliście Mnie. To są korony miłości bliźniego. W bliźnim jest Jezus. Cokolwiek uczyniliście temu najmniejszemu z braci moich, Mnieście uczynili. I na sądzie nie będzie za bliźnich wyrok dawał, ale za Siebie samego. Kogo zasmucisz, obrazisz, to Jezusa zasmucisz, obrazisz. Paweł prześladując chrześcijan, Jezusa prześladował. Marcin nagiego okrywając, Jezusa okrywa. Jakże śmiesz odmówić chwilki cierpliwości, słowa pociechy, przysługi, chleba - Temu, który ci nie odmówił ani kropli krwi?

Pan Jezus dając nam przykazanie miłości wzajemnej chce, aby miłość nasza przybrała formę i podobieństwo Jego własnej miłości, to jest, aby była nadprzyrodzoną - dla Boga, w Bogu, nie z natury i zmysłów. Czcij obraz Boży i drogi okup Krwi Bożej w duszy bliźniego twego. Miłuj go, a jeżeli dla dobra tej duszy trzeba zrobić choć przykrą uwagę, nie wahaj się, jeżeli on sam zapomina o zbawieniu, ty miłuj jego zbawienie. Miłość winna być powszechną, bo Jezus za wszystkich umarł. Najsrożsi nieprzyjaciele mieli udział w dobrodziejstwach Jego, za katów modlił się. Jeżeli Boga kochamy w bliźnich, to nie masz ani jednego najnędzniejszego, który by nie miał świętych praw do miłości twojej. Nie wszyscy jednak mają równe prawa. Miej miłość trojaką: macierzyńską dla tych, których Opatrzność postawiła pod twoją opieką, dziecięcą dla przełożonych, siostrzaną dla sióstr w Bogu.

Miej miłość wdzięczną. Zaiste, cóż nie czynią ludzie, aby odstręczyć, studzić miłość Jezusa dla nich! Nie przyjmują Go, gdy przychodzi, prześladują, krzyżują - a On ich kocha. Duch Święty mówi, że miłość mocniejsza nad śmierć. I cóż to za miłość, co nic nie znosi, zniechęca się i zraża lada czym? O jakże rzadka jest święta, doskonała miłość wspólna! Łatwo można mieć przyjaciół wyłącznych, ale ogarnąć wszystkich bez wyjątku - bez zaparcia się, bez poświęcenia - to rzadkie. Kochamy naturalnie, zmysłowo, samolubnie siebie szukając, interesownie. A nie kochamy jak kochał Jezus - aż do krwi wylania, a bez odwetu.

3. Cichość
Błogosławieni cisi - powiedział Jezus - to jest łagodni. Łagodność i słodycz to charakter Jezusa, to promień Jego Boskiej pogody. Jezus był cichy, słodki, dobrotliwy. Cichym obiecuje posiadanie ziemi; pokój czyniących nazywa synami Swymi. Reformuje Stary Zakon wprowadzając doń łagodność i łaskawość. Zaprawdę powiadam wam: miłujcie nieprzyjaciół waszych, czyńcie dobrze tym, co was nienawidzą, przebaczajcie nie siedem ale siedemdziesiąt siedemkroć. Jeżeli cię kto uderzy w policzek, nadstaw drugi. A nie chcąc blaskiem wielkości Swojej olśnić duszy, woła słodko: Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy cierpicie i obciążeni jesteście, pójdźcie wszyscy, znajdziecie odpoczynek. Ja lituję się nad wami. Jam przyszedł do was, oblokłem ciało wasze, poniosłem zbrodnie wasze, aby was pojednać z Ojcem i nauczyć was tajemnicy szczęścia, a ta jest: Uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokornego Serca. Oto duch Jezusowy. Gdy uniesieni gorliwością synowie Zebedeusza chcą ogień z nieba sprowadzić na siedziby grzeszników, Pan najdobrotliwszy mówi im: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście; Syn Boży nie przyszedł tracić dusze, ale zbawić.

Posyłam was między ludzi, bądźcie jako baranki łagodne, proste jak gołębice. Oblubienica Baranka powinna być samą słodyczą. Prorocy zapowiadając Jezusa mówili: Król twój idzie cichy, córko Syonu... Baranek wydan będzie i głosu nie wyda, trzciny nie złamie, kurzącego się lnu nie zagasi. A jakże Jezus przewyższał jeszcze te proroctwa w rzeczywistości! Sama obecność Jego pełna słodyczy koiła smutki. Mówiono zwykle o Nim: Pójdźmy do Słodyczy. - W życiu publicznym jakże cierpliwie znosił wady niepokonane uczniów swoich, słabość, niewiadomość, natarczywość rzeszy ściskającej Go. Nigdy słodycz Jego nie zmniejszyła się. Faryzeuszów, póki targali się na Jego Osobę, traktował z łagodną względnością, a gdy zmuszali Go, zdejmował maskę ich obłudy, oszczędzał zawsze ich godność i naukę. Dusze zbłąkane z najsłodszym pobłażaniem przyjmował, tak że złość ludzka nazwała Go przyjacielem grzeszników. Owszem, oświadczał, że dla grzeszników przyszedł na świat. Słodycz Jego nawróciła Samarytankę, Magdalenę, Zacheusza, Apostoła upadłego. Co za słodycz na Górze Oliwnej! Szymon jej doznał, a dla zdrajcy, który Go wydał, co za słodycz słów: Przyjacielu, pocałunkiem zdradzasz Syna Człowieczego. A na krzyżu wśród konania: Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią. Każde z tych słów miłości to wielka medytacja.

Jakże odbija od tego przykładu i tej nauki zakonnica niecierpliwa, szorstka, o minie rozkazującej, tonie przykrym! Co wspólnego między jej duchem a duchem Jezusa? Jezus wszakże jest Drogą, Prawdą, życiem. Nie idąc tą Drogą, jesteś poza Prawdą i życiem. Ileż to wykroczeń przeciw miłości, słodyczy; a żywiąc się Ciałem Baranka Bożego powinnaś żyć życiem Jego, przesiąknąć na wskroś Jego słodkością! On tak słodki na ołtarzu i w sercu twoim. Pamiętaj przyjąwszy Go i uwielbiwszy, jak najdłużej pozostać w milczeniu pod wpływem tej niewysłowionej słodyczy, z jaką obecny jest w tobie. Proś Go, aby uciszył wszystkie wzburzenia twojej duszy, dał ci pokój, wszelki zmysł przechodzący, który mając, łatwo jest być dobrotliwą, łagodną, cierpliwą. Myśl o słodyczy Jezusowej i patrz na słodycz Jego w Przenajświętszej Hostii. Słodycz uczyni cię panią serca własnego, da panowanie nad sobą i zwycięstwo prawdziwe, uczyni cię panią serc drugich, jedna bowiem serca, łagodzi i rozbraja, nawraca dusze i pozyskuje Bogu; na koniec uczyni cię panią Serca Bożego, bo nic nas podobniejszymi nie czyni do Boga jak słodycz, a Bóg widząc to podobieństwo, nie odmówi miłości. Pokój duszy, która posiada sama siebie, jest to uczestnictwo w chwalebnej, niezmiennej i nieporuszonej spokojności Bożej. Bóg jest Bogiem pokoju. Duch Jego słodki. W osobliwy sposób nagradza słodycz - cnotę Jezusową i wysłuchuje jej modłów.

Źródło: O. Cecylian Niezgoda OFM Conv., Matka Klara Ludwika Szczęsna, Kraków 1993, s. 191-198.

copyright @ siostry sercanki 2017
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego