Z mazowieckiej ziemi do Krakowa śladami Matki Klary Szczęsnej - Oficjalna strona sióstr sercanek

Przejdź do treści

Menu główne:

Z mazowieckiej ziemi do Krakowa śladami Matki Klary Szczęsnej

s. Stellana Gajda SłNSJ

/ Słowo wygłoszone w Domu Kultury w Żurominie 8 września 2001 r. /

Po wspólnej modlitwie o beatyfikację służebnicy Bożej Matki Klary Szczęsnej w kościele Św. Trójcy z radością spotykamy się tu w sali koncertowej na krótkiej refleksji.

Chcemy przyjrzeć się postaci służebnicy Bożej Matki Klary Szczęsnej, chcemy śledzić jej życiowe drogi, które prowadziły z tej pięknej, mazowieckiej ziemi do Krakowa. Popatrzymy na Matkę, na jej drogę, którą prowadził ją Bóg, na zwyczajność jej życia, na jej trudne życiowe wybory, na jej pracowitość, gorliwość, i na to, że ta droga doprowadziła ją do celu.

Ten skromny referat przedstawiam z nadzieją, że spojrzenie na służebnicę Bożą Matkę Klarę stanie się dla zainteresowanych przyczynkiem do poznania jej duchowości i zachętą do gorącej modlitwy o zaliczenie jej przez Kościół do grona błogosławionych.

U fundamentów Zgromadzenia Służebnic Najśw. Serca Jezusowego stoją dwie świetlane postacie - ks. Józef Sebastian Pelczar, założyciel Zgromadzenia, i Matka Klara Ludwika Szczęsna, jego współtwórczyni i pierwsza przełożona generalna.

Założyciel - dziś święty - inspirowany światłem Bożym powołał Zgromadzenie do istnienia, opracował jego podstawę prawną, określił strukturę, cele eklezjalno-społeczne i rodzaje dzieł apostolskich oraz nadał mu kierunek duchowo-ascetyczny.

Współzałożycielka, która przyjęła imię Klara, była narzędziem Bożym, dzięki któremu błogosławiony Założyciel mógł zaktualizować natchnienie Boże, odczytane na tle ówczesnych uwarunkowań historyczno-społecznych. Ona pod jego kierunkiem wypracowała styl życia sercanki, poparty własnym przykładem, i nadała Zgromadzeniu swoisty profil duchowy. Ona razem ze swoimi współsiostrami tworzyła tradycje zakonno-sercańskie, przejmowane i kontynuowane przez następne pokolenia sióstr.

Matka Klara jest pierwszą sercanką; pierwszą chronologicznie; pierwszą co do wierności i doskonałości w pojmowaniu i realizowaniu wskazań Założyciela; pierwszą jako mistrzyni i przełożona; i wreszcie pierwszą ze względu na pełnioną rolę współzałożycielki i matki Zgromadzenia.

Święty Założyciel był postacią znaną w Kościele polskim, tak z racji pełnionych obowiązków w kręgach kościelnych i oświatowo-naukowych, jak i z dzieł, które napisał. Matka Klara - przeciwnie - nigdy nie była wystawiana na publiczny świecznik. Jej życie nacechowane było ukryciem, pokorą i ciszą, a jej duchowa wrażliwość i aktywność koncentrowały się na życiu w Bogu i na bliźnich. To jej ukrycie i pokora na tle konsekwentnego, wiernego przeżywania rad ewangelicznych stanowią świadectwo wielkich wartości duchowych, które wołają o ukazanie postaci Matki Klary szerszym kręgom ludzi.

Środowisko rodzinne i młodość
Strony rodzinne Ludwiki Szczęsnej znajdują się w pięknej, mazowieckiej ziemi, w diecezji płockiej. Jej rodzice - Antoni Szczęsny i Franciszka z domu Skorupska - pobrali się w 1848 roku i początkowo mieszkali w Stoku (parafia Lubowidz), skąd pochodziła matka. Tam urodził się najstarszy syn, Franciszek. Wkrótce jednak przenieśli się do rodzinnej wsi ojca, do Zielonej, odległej około 5 km od Żuromina. Tam przyszły na świat ich trzy córki: Antonina, Marianna i Katarzyna.

Dalsze ślady rodziny Szczęsnych prowadzą do wsi Cieszki, gdzie mieszkali przez kilka lat. W Cieszkach rodzina powiększyła się o następną trójkę dzieci: Annę, Ludwikę i Ignacego. 18 lipca 1863 roku urodziła się Ludwika Szczęsna. Tydzień po urodzeniu Ludwika została ochrzczona w kościele parafialnym w Lubowidzu. Nie zachował się żaden dokument ani wspomnienie o jej pierwszej Komunii św. i o przyjęciu sakramentu bierzmowania. Pośrednio można wnioskować, że rodzice dbali o zapewnienie dzieciom dobrego wychowania i lepszej przyszłości. Chociaż młodość Ludwiki i jej rodzeństwa przypada na okres, kiedy szkoły parafialne były zamknięte, to jednak - jak mówi ustny przekaz - rodzice wykorzystali wędrownych nauczycieli, aby dać dzieciom podstawowe wiadomości szkolne.

Dalsze ślady pozostawione przez rodzinę Szczęsnych prowadzą nas na kolonię Borczyny, gdzie we wrześniu 1875 roku zmarła matka. Śmierć tę bardzo dotkliwie przeżyła 12-letnia Ludwika i na pewno wtedy pogłębiło się jej nabożeństwo do Matki Najświętszej, której sanktuarium znajdowało się w niedalekim Żurominie. Ten bolesny fakt - jak bywa w takich wypadkach - pogłębił ją duchowo i przyspieszył proces stawania się osobą dojrzałą, bo stworzył pewną konieczność samodzielnej odpowiedzialności za swe życie.

Trzeba więc powiedzieć, że Ludwika nie miała łatwego dzieciństwa i młodości, że była wcześnie przygotowana do trudu życia człowieka dorosłego.

Gorącym pragnieniem Ludwiki było poświęcenie się służbie Bożej w klasztorze. Gdy ojciec ożenił się po raz drugi, a stosunki w domu nie układały się najlepiej, postanowił wydać córkę za mąż nie zważając na jej wolę.

Według legitymacji z 1878 roku, gdy miała 15 lat (legitymacja zachowała się do dzisiaj), Ludwika była urodziwą panienką: średniego wzrostu, o regularnych rysach twarzy, niebieskich oczach. Chociaż była biedna, to jednak jej osobiste zdolności i walory charakteru: pobożność, pracowitość, roztropność, łagodność sprawiały, że stała się dobrą partią do małżeństwa. Gdy plany matrymonialne ojca co do córki nie uległy zmianie (mimo jej próśb i płaczu nakazał przygotować wyprawę), Ludwika opuściła potajemnie dom i udała się do Mławy. Było to około 1880 roku, gdy miała 17 lat.

W Mławie źródłem utrzymania dla Ludwiki było krawiectwo. Umiała poradzić sobie w trudnych warunkach. Od rodziców miała możność nauczyć się zalet, które potem widzimy w jej życiu: od matki pobożności i szlachetnego postępowania, od ojca pracowitości i odwagi w podejmowaniu nowych przedsięwzięć. Pobyt Ludwiki w Mławie nie był krótkim epizodem, ale pewnym etapem jej życia. Trwał 5 lat. Dotychczas nie odnaleziono żadnego dokumentu odnoszącego się do tych lat. Mimo to, w późniejszym okresie życia Ludwiki będą niektórzy uważali Mławę za jej rodzinne miasto. Mieszkali tu bowiem jej krewni, którzy - być może - służyli nawet pewną pomocą w początkowej fazie jej pobytu w tym mieście. Okres mławski, który spędziła na pracy, był także czasem jej duchowego dojrzewania, umocnienia i pogłębienia życia religijnego i moralnego. Także w tym czasie umocniło się jej pragnienie służenia Bogu, które zakończyło się decyzją pójścia za Chrystusem i szukaniem możliwości zrealizowania go. A to już otwiera nowy rozdział w jej życiu.

Na drodze życia zakonnego
Mława, w której przebywała Ludwika Szczęsna, była objęta apostolskim oddziałowywaniem o. Honorata Koźmińskiego i jego ukrytych zgromadzeń. W drugiej połowie sierpnia 1885 roku Ludwika trafiła do Zakroczymia, do o. Honorata i Sług Jezusa. Pojechała tam, aby uczestniczyć w rekolekcjach prowadzonych dla dziewcząt przez o. Honorata Koźmińskiego. Tam też spotkała Matkę Eleonorę Motylowską, przełożoną Zgromadzenia Sług Jezusa i bez wahania zdecydowała się do niego wstąpić. Matka Motylowska tak mówi o tym spotkaniu i decyzji: "W tym czasie przyjechała na rekolekcje z Mławy biedna panienka zajmująca się szyciem - Ludwika Szczęsna. O. Honorat po skończonych rekolekcjach skierował ją do mnie. Z całą prostotą oświadczyła pragnienie służenia Bogu i okazała gotowość pojechania ze mną, nawet nie dopytując się, gdzie ją zawiozę. Podobała mi się niezmiernie jej szczerość, męstwo w zerwaniu ze światem i oddanie się Bogu..."

Po rekolekcjach w Zakroczymiu już nie wraca do Mławy - lecz udaje się do Warszawy, aby rozpocząć życie zakonne w Zgromadzeniu Sług Jezusa. Ale zgromadzenia zakładane przez o. Honorata muszą pracować w ścisłej konspiracji. Nie mogą się ujawniać, ani ze swoimi celami, ani ze swoją organizacją, członkinie chodzą ubrane po świecku.

Jesienią 1889 roku Zgromadzenie Sług Jezusa wysyła s. Ludwikę do pracy apostolskiej wśród służących w Lublinie, które to miasto trzy lata później, z nakazu policji, będzie musiała opuścić. Przybywa na krótko do Mławy, aby uzyskać paszport i dopiero wtedy wraca do Warszawy. Następnie w roku 1893 przełożeni Sług Jezusa skierowują s. Ludwikę do Krakowa, bo akurat tam ks. Pelczar zakłada dzieło, które ma służyć biednym dziewczętom, które napływają ze wsi do miasta w poszukiwaniu pracy. I tak przybywa Ludwika do Krakowa (ma 31 lat) i tutaj wchodzi w pracę Bractwa Najśw. Maryi Panny, które zapoczątkował ks. prof. Pelczar. Bractwo prowadzi przytulisko dla dziewcząt pozbawionych pracy lub jej poszukujących.

Zetknięcie się tych dwóch osób - wybitnego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego i prostej krawcowej - przynosi przede wszystkim owoc ducha, ponieważ potrafili zaufać Sercu Bożemu i Matce Najświętszej... Tak rozpoczyna się nowe dzieło - Zgromadzenie Służebnic Najśw. Serca Jezusowego.

Takimi to drogami życia potrafi Bóg prowadzić człowieka, aby dokonać swego dzieła na kanwie ludzkich planów i zamiarów.

Współzałożycielka Zgromadzenia Służebnic Najśw. Serca Jezusowego
Dalsze koleje jej życia związane są z Krakowem i z postacią św. Józefa Sebastiana Pelczara.

Habit Służebnicy Najśw. Serca Jezusowego wraz z imieniem zakonnym "Klara" otrzymała 2 lipca 1894 roku. Profesję zakonną złożyła M. Klara 2 lipca 1895 roku. Były to śluby wieczyste. Zgromadzeniem kierowała przez 22 lata swego sercańskiego życia, jako współzałożycielka Zgromadzenia, jego mistrzyni i przełożona - początkowo pod bezpośrednim kierownictwem założyciela, ks. J. S. Pelczara, a od 1907 roku, czyli od pierwszej kapituły generalnej Zgromadzenia, jako pełnoprawna przełożona generalna. Drugiej kadencji przełożonej generalnej nie dokończyła, gdyż zmarła 7 lutego 1916 roku mając 53 lata.

Główne cechy duchowości
W życiu M. Klary uderza doskonała harmonia - wszystko jest bardzo proste, konsekwentne. Całą swą prostą, nie znającą kompromisów duszą skoncentrowała się na Bogu. Mottem jej życia były słowa: "Wszystko dla Serca Jezusowego", które streszczały jej życiowy program. Wszystko, czym była, co posiadała, co mogła wykonać, oddawała Boskiemu Sercu - i to każdego dnia, jak mówią wspomnienia sióstr, które patrzyły na jej życie. Kładła nacisk na nazwę: "Służebnica Najśw. Serca Jezusowego", a hasło Zgromadzenia: "Chwała Najśw. Sercu Jezusowemu" pojmowała jako program zakonnego życia. Godło Serca Jezusa, wyszyte na naszym szkaplerzu, było według Matki nie dla ozdoby, ale do apostołowania.

Matka Klara w opinii sióstr Zgromadzenia
Matka Klara głęboko wpisała się w pamięć i dusze sióstr. Duch Matki Klary Szczęsnej, a nie tylko jej fotografie, pozostał żywy w Zgromadzeniu i wciąż się na nowo odradza. We wdzięcznej i serdecznej pamięci sióstr pozostała „osobą jakby przez Opatrzność wybraną na stanowisko współzałożycielki; osobą o niemałej cnocie, miłej i pociągającej powierzchowności, opanowaną w ruchach i chodzie, pełną taktu i powagi zakonnej, odznaczającą się wielką dokładnością i punktualnością”.
Pisząc do sióstr kończyła listy słowami – "licha sługa s. Klara".

S. Ignacja Weiss pisze: "Moje zeznanie napisałam 40 lat po świątobliwej śmierci Matki Klary, lecz w pamięci mej nie przygasło nic ze wspomnień tej świetlanej postaci. Zawsze widzę Matkę Klarę skupioną, zjednoczoną z Bogiem doskonale wypełniającą śluby i regułę zakonną, pełną miłości bliźniego, pokorną, nie szukającą rozgłosu, zapartą, cierpliwą, doskonale opanowaną i całkowicie zdaną na wolę Bożą we wszelkich przeciwnościach życia. Obserwowałam Matkę Klarę z bliska przez szesnaście lat i stwierdzam, że codziennie budowała mnie swoim postępowaniem. Zachęcona świątobliwością Matki Klary, często modlę się za jej pośrednictwem do Boga i ufam, że jej orędownictwo u Boga jest skuteczne".

Jedna z sióstr kategorycznie stwierdza. "Ogół sióstr uważał Matkę za świętą", (s. Jakubina Zajchowska).

I właśnie obecnie służebnicę Bożą Matkę Klarę Ludwikę Szczęsną Kościół wziął pod uwagę, by zbadać jej świętość i przydatność na ołtarze Pańskie. 25 marca 1994 roku ks. kard. Franciszek Macharski dokonał uroczystego otwarcia procesu beatyfikacyjnego, czyli kanonicznego dochodzenia o życiu, sławie świętości i heroiczności cnót służebnicy Bożej Matki Klary Ludwiki Szczęsnej. Na terenie Archidiecezji Krakowskiej proces zakończył się 15 kwietnia 1996 roku. Obecnie proces toczy się w Rzymie na forum Stolicy Apostolskiej, gdzie akta zostały przewiezione i oddane do kancelarii Kongregacji Świętych w dniu 20 kwietnia 1996 roku. Praca nad przygotowaniem „Pozycji o życiu, działalności i cnotach Matki Klary” a także traktatu o cnotach heroicznych dobiega końca. Jeżeli Pan Bóg pozwoli, to po wakacjach oddamy całość do druku. Obecnie trwa bardzo dokładna korekta całości pracy (opracowanie jest w języku włoskim) – stwierdza postulator sprawy beatyfikacyjnej, M. Karolina Kasperkiewicz.

"Bardzo istotną jest modlitwa o uproszenie cudu za przyczyną służebnicy Bożej. Prośmy o jej wstawiennictwo wszyscy, szczególnie zaś środowiska, gdzie jej święte życie upływało – a więc, Mławska Ziemio i sercańska Rodzino" – takim apelem kończy swoją relację s. Olga Podsadnia, która również pracuje w Rzymie przy procesie Matki Klary.

Kilka zdań osobistej refleksji. Stoję i patrzę na Twój portret, Matko... Może podziwiałabym tylko piękno twojej twarzy, twoje zamyślenie. To samo w sobie jest fascynujące... Kim byłaś? Matką, siostrą... Zgromadzenia współzałożycielką... Taki ślad zostawiają rozmaite wspomnienia i świadectwa sióstr...

Odnotowuję i to:
"Nowa jej dziejów otwarła się karta,
kiedy to Klary nadano jej imię.
Pan swych służebnic uczynił ją Matką.
I taką była.
Dobra jak matka,
czuła jak matka,
czujna jak matka.
A gdy matczyne serce,
bólem czy troską ściśnięte było,
to u stóp Mistrza i Zbawiciela o moc błagała.
Za jej przykładem dzieło to rosło".

Patrzę nadal na Twój portret, Matko, i modlę się słowami naszej zakonnej pieśni:
"Matko, bądź nam pozdrowiona,
Matko, prowadź nas za sobą,
U Bożego Serca tronu,
byśmy razem były z Tobą".
copyright @ siostry sercanki 2017
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego