Listopad jest czasem refleksji i pamięci o tych, którzy już doszli do kresu ziemskiej pielgrzymki. W tych chwilach zadumy wspominamy także zmarłe siostry sercanki, polecając je Bożemu Miłosierdziu.
Od stycznia do listopada tego roku odeszło do Pana sześć sióstr.
S. Miriam Alicja Krystyna Pawłowska (15.05.1958 - 19.01.2016) – urodziła się w Sanoku, 2 października 1977 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Sercanek, a po złożeniu wieczystej profesji w 1985 r. wyjechała na misje do Boliwii. Pracowała w sierocińcu w Montero, była wieloletnią nauczycielką w szkole i katechetką przy parafii, pełniła funkcję mistrzyni postulatu i nowicjatu. Od 2 lutego 2009 r. pracowała w Nuncjaturze Apostolskiej w La Paz, pełniąc obowiązki przełożonej. Na ziemi boliwijskiej spędziła łącznie trzy dekady. Dotknięta ciężką chorobą, zmarła przedwcześnie w 39. roku życia zakonnego, mając zaledwie 58 lat. Zapisała się w pamięci sióstr i boliwijskiej ludności jako kobieta o wielkim sercu, bez reszty oddana służbie Jezusowi w najbardziej potrzebujących.
S. Angela Józefa Piętak (22.03.1943 - 30.01.2016) – pochodziła z Jaworzna (k. Krakowa). W piętnastym roku życia, 28 sierpnia 1958 r. wstąpiła w szeregi sióstr sercanek. Przez 16 lat pracowała jako katechetka. W 1980 r. podjęła posługę w domu przy yia Cassia w Rzymie, a po roku wyjechała do Francji, gdzie spędziła 27 lat, pracując w internacie dla dziewcząt, w katechezie, a ostatecznie w Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu. Wskutek postępującej choroby powróciła do Polski i na stałe zamieszkała w Domu Macierzystym w Krakowie. Przeżywszy niespełna 73 lata, w tym ponad 57 w powołaniu zakonnym, zmarła 30 stycznia 2016 r. We wspomnieniach sióstr i podopiecznych pozostała jako osoba o pogodnym usposobieniu i głęboko przeżywająca swoją wiarę.
S. Tadeusza Emilia Katarzyna Romek (14.11.1918 - 31.01.2016) – pochodziła z pobożnej krakowskiej rodziny, z której wyniosła zamiłowanie do modlitwy i pracy. Ze względu na działania wojenne, dopiero w wieku 27 lat zrealizowała pragnienie oddania się na służbę Bogu. Przez całe swoje życie zakonne pracowała jako krawczyni, prowadząc także kursy szycia i kroju. Podejmowała również inne obowiązki w tym posługę przełożonej wspólnoty. Zapisała się w pamięci sióstr jako osoba energiczna i chętnie spełniająca powierzone jej zadania na chwałę Bożego Serca.
S. Fernandyna Maria Wiącek (10.03.1920 - 1.02.2016) – urodziła się na terenach obecnej Ukrainy. Lata jej młodości były naznaczone tragicznymi wydarzeniami wojennymi, które na zawsze wyryły się w jej pamięci. Po kilkunastu latach pracy w różnych zawodach, w wieku 47 lat wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Sercanek, gdzie podjęła posługę w kuchni. Po 50 latach od zakończenia wojny, w dowód uznania za ratowanie Żydów w czasie okupacji hitlerowskiej, otrzymała państwowe odznaczenia. Ze względu na słaby stan zdrowia ostatnie lata życia spędziła w infirmerii Domu Macierzystego. Znosząc cierpliwie chorobę zmarła w 96. roku życia i w 48. powołania zakonnego.
S. Leonisa Jadwiga Porzycka (12.02.1924 - 10.04.2016) – pochodziła z Żywca, gdzie spędziła pierwsze lata dzieciństwa. W młodości, która upływała pod znakiem wojennej grozy, wraz z rodziną przeniosła się do Krakowa. Rozpoznając w sercu głos powołania do życia zakonnego, chciała wstąpić do sióstr karmelitanek, a potem do wizytek, ale ze względu za słabe zdrowie nie została przyjęta. W 1951 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Sercanek, aby w ten sposób odpowiedzieć na głos Bożego wezwania. Pełniła posługę organistki i katechetki, a potem mistrzyni nowicjatu, przełożonej prowincjalnej i radnej generalnej. Ostatnie lata życia spędziła w Krakowie służąc wedle sił Bożemu Sercu, skąd odeszła po wieczną nagrodę przeżywszy 92 lata życia, w tym 64 powołania zakonnego. Jej łagodne usposobienie i siostrzana dobroć pozostała w pamięci tych, którzy znali ją osobiście.
S. Witosława Maria Honorata Żarek (3.04.1923 - 16.05.2016) – pochodziła z Pstrągówki na podkarpaciu. Siostry sercanki poznała w szkole podstawowej we Frysztaku, a potem w Korczynie, w Szkole Rolniczej, w której podjęła naukę. Nie ukończyła jej jednak ze względu na działania wojenne. W 1950 r. mimo wielu rozterek wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Sercanek, gdzie podjęła posługę w zakrystii i szwalni, a potem przez prawie 35 lat zajmowała się ogrodem przy krakowskim klasztorze. Z wielkim oddaniem troszczyła się także o grobowce sióstr w Krakowie. Ostatnie miesiące życia spędziła w infirmerii Domu Macierzystego, gdzie łączyła swoje cierpienia z cierpieniami Chrystusa. Pan wezwał ja do siebie w 94 roku życia i 65 roku powołania zakonnego.
Niech podsumowaniem naszych wspomnień o zmarłych siostrach będą słowa modlitwy prefacyjnej:
Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie,
zmienia się, ale się nie kończy,
i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki,
znajdą przygotowane w niebie wieczne mieszkanie.