W dniach 27 – 30 grudnia 2022 r. siostry sercanki ze wszystkich wspólnot na Ukrainie wzięły udział w świątecznym spotkaniu formacyjnym w Zamłyniu.
Poniżej zamieszczamy wspomnienie s. Laury Stasiw.
Już po raz trzeci w okresie Bożego Narodzenia odbyło się sercańskie spotkanie wspólnotowe, które powoli staje się tradycją. W tym roku wyruszyłyśmy do Zamłynia na Wołyniu. Celem naszej podróży był ośrodek integracyjny, w którym przyjął nas ks. Jan Buras. Wcześniej rozważałyśmy, czy organizować to spotkanie, ze względu na trwającą wojnę i niebezpieczeństwo, jednak wszystkie siostry jednogłośnie wyraziły chęć uczestnictwa w zjeździe, dlatego doszło ono do skutku.
Nasza radością była obecność Matki Generalnej Olgi Podsadniej, s. Asystentki Auxilii Felisiak i s. Marceliny Zemły, które przybyły na uroczystości w Złoczowie, a potem wyruszyły z nami na Wołyń. Duchowym przewodnikiem podczas tych dni był ks. Grzegorz Osika SP, wikariusz ze Złoczowa, który podjął temat: „Kryzys – problem czy szansa rozwoju”.
W pierwszym dniu spotkania był czas na wspólne kolędowanie, przebywanie ze sobą, czas na spotkanie z Matką Generalną Olgą Podsadnią i, jak się godzi, czas na spotkanie z Nowonarodzonym Panem. Następnego dnia przed południem pożegnałyśmy naszych gości z Krakowa i kontynuowałyśmy duchowe zamyślenia. O. Grzegorz Osika SP zaproponował nam metodę wspólnego czytania Pisma Świętego w oparciu o perykopę o żebraku Bartymeuszu. Wśród wielu pięknych i trudnych słów, które usłyszałyśmy podczas dzielenia się, były także te: kryzys rodzi się z niewiary, z oddalenia od Chrystusa. Był to więc moment, aby zrobić sobie rachunek sumienia. Osoba Bartymeusza jest nam bardzo bliska, gdyż tak jak on często jesteśmy niewidomi, żebrzemy, siedzimy i nic nie robimy. Osoba Bartymeusza jest nam bardzo bliska, gdyż tak jak on chcemy szukać pomocy, wołamy i chcemy iść za Jezusem.
Nasza wspólnota sercańska na Ukrainie jest bardzo śpiewająca, dlatego podczas tych dni codziennie starałyśmy się śpiewać całą Liturgię Godzin, modląc się o pokój w naszej Ojczyźnie oraz w innych ważnych intencjach.
W ostatnim dniu był czas na podsumowanie, pożegnanie i radosny powrót do domu. Trzeba zauważyć, że cisza i spokój tego miejsca sprzyjał naszemu duchowemu i fizycznemu wypoczynkowi.
Ufamy, że słowa usłyszane i przemodlone w tym miejscu, będą przynosić dobre owoce w naszej codzienności. Każdy kryzys jest okazją do wzrostu, dlatego my jak Bartymeusz – dzisiaj wstajemy i chcemy iść za Jezusem.
Dar modlitwy i wdzięczności kierujemy do tych wszystkich, którzy przyczynili się do tego spotkania.