W uroczystość św. Franciszka z Asyżu, 4 października 2021 r., w domu prowincjalnym w Groslay we Francji odbyło się spotkanie sióstr z pięciu domów zakonnych należących do Prowincji św. Małgorzaty Marii Alacoque.
Poniżej zamieszczamy wspomnienie sióstr z tego wydarzenia.
„Nic tak nie umacnia więzi, jak spotkania. Wiedząc o tym, my – siostry z francuskiej Prowincji św. Małgorzaty Marii Alacoque – postanowiłyśmy wykorzystać nadarzającą się okazję i w dniu 4 października zgromadziłyśmy się dość licznie w domu prowincjalnym w podparyskim Groslay. Uczciłyśmy nie tylko św. Ojca Franciszka, lecz także podziękowałyśmy dobremu Bogu za dar posługi naszej Matki Prowincjalnej Zefiryny Bąk, której ofiarowałyśmy nasze modlitwy i życzenia, obchodząc wspólnie w tym dniu jej imieniny, według kalendarza przypadające na 26 sierpnia.
Na spotkaniu obecne były siostry z Paray-le-Monial, z Neuf-Marché, dwie reprezentantki wspólnoty przy Seminarium Polskim w Issy-les-Moulineaux, trzy siostry ze wspólnoty posługującej przy polskiej Parafii pw. Wniebowzięcia NMP na Concordzie: dwie sercanki i rodzona siostra sióstr Antoniny i Adeli Szymczakowskich oraz siostry z miejscowej wspólnoty w Groslay – razem zgromadziło się 19 osób. W duchowej łączności z nami pozostały siostry przebywające w tym czasie w miejscach codziennej posługi lub na wakacyjnym wypoczynku.
Centrum naszego spotkania stanowiła Eucharystia sprawowana przez ks. Jerzego Dobkowskiego, pallotyna, w kościele pw. św. Marcina, znajdującym się tuż za posiadłością sióstr. Celebrans w prostych, lecz chwytających za serce słowach podziękował za obecność sióstr w Groslay oraz za ich w wkład w życie parafii. Przyznał również, że „odkąd sercanki pojawiły się w tym uroczym miasteczku, jakim jest Groslay, i kościół wypiękniał, i życie modlitewne nabrało rozmachu, ponieważ siostry zaangażowały się zarówno w przygotowywanie liturgii jak też w katechezę”. Ponadto siostry służą swoimi talentami układając kwiaty i angażując się w różnorakie inicjatywy duszpasterskie.
Jesteście skarbem dla parafii i dla całego Kościoła we Francji – podkreślił z wdzięcznością ks. Jerzy.
Po Mszy św. nadszedł czas na pokrzepienie sił poprzez świąteczny obiad w atmosferze siostrzanej radości, która była dla nas prawdziwym umocnieniem. Po południu kilka sióstr wybrało się na spacer. Okazało się wówczas, że habit może być dla innych prawdziwym znakiem – s. Honorata Majewska i s. Maria Kasprzak podczas przechadzki spotkały się z niejedną oznaką życzliwości: a to pan pracujący na tarasie zagadnął miłym słowem, a to kierowca busa zatrzymał się specjalnie, by siostry mogły przejść ulicą, a to siedzący przed domem mężczyzna nie omieszkał przywitać się, posyłając przy tym promienny uśmiech.
A po spacerze moment, który zawsze nadchodzi, czyli rozstanie. I tak po kolei siostry opuszczały dom w Groslay.
Pod wieczór pozostały tylko siostry domowe i tradycyjnie siostry z Paray-le-Monial, które wyjechały o poranku następnego dnia, a dla których droga powrotna stała się również okazją do świadczenia o Panu w iście franciszkańskim stylu – bo oto na obwodnicy Paryża jeden z kierowców, zorientowawszy się, że w samochodzie obok podróżują siostry zakonne, uśmiechnął się, pomachał przyjacielsko i przeżegnał się, dając w ten sposób wyraz swej radości z tego niespodziewanego spotkania. A i siostrom było miło i z całą pewnością mogły zanucić: „Pochwalon bądź, Panie...” za to i ze kolejne spotkanie prawdopodobnie już w styczniu, tym razem z kolędą na ustach.